Jem intuicyjnie

Już połowa polaków ma nadwagę. Epidemia otyłości jest główną przyczyną śmierci w krajach rozwiniętych. Telewizja pełna jest programów o tym jak się odchudzać. Prawie każda kolorowa gazeta dostępna w kiosku zawiera jakąś dietę lub choćby porady żywieniowy. Wiemy co jest zdrowe a co nie. Technicznie wiemy co zrobić żeby schudnąć, a cały czas tyjemy. Czemu?
Evelyn Tribole i Elyse Resche to dwie dietetyczki ze stanów które podobnie jak armia dietetyków w Polsce próbowała odchudzać społeczeństwo, niestety z marnym skutkiem. Mimo ich starań, kilka miesięcy po zakończeniu diety ich klienci wracali razem z kilkoma odzyskanymi kilogramami i obsesją na temat swojej wagi. Aż trafiły na badania które całkowicie odmieniły ich stosunek do jedzenia.

Okazuje się że według najnowszych badań tycie jest spowodowane dietami, powodują one że nasz biedny organizm tak boi się głodówek że ze strachu popycha nas do jedzenia w ogromnych ilościach.

Autorki książki na podstawie tych badań i doświadczenia z klientami opracowały program dzięki któremu nieszczęśnicy którzy do tej pory byli wiecznie na diecie i tyli, jedzą co chcą i chudną.

Jakie to zasady:
1. Odrzuć mentalność dietetyczną – W miażdżącej ilości przypadków diety nie działają, pogódź się z tym. Ma to swoje wady i zalety, niestety możesz w tej chwili przestać się łudzić że szybko schudniesz i pozostaniesz chudy. Zalety? Na szczęście nie musisz się już katować dietami.

2. Szanuj swój głód – Myślisz że masz nad sobą kontrolę. Przykro mi ale się mylisz. Sprawa jest trochę bardziej skomplikowana. Ewolucja tak nas ukształtowała, że w sytuacji zagrożenia twoje ciało, czyli stara części twojego mózgu przejmuje władzę. Brak jedzenia jest sytuacja zagrożenia, planowanie głodówki też. Jeżeli więc twoja wewnętrzna jaszczurka – stara część twojego mózgu wystraszy się że będziesz głodować, przejmie kontrolę i zabezpieczy się napadem wilczego głodu. Teraz kiedy może! To co możesz zrobić, to dogadać się ze swoją wewnętrzną jaszczurką i przekonać ją że nie będziesz jej głodzić. A możesz to zrobić tylko szanując i zaspokajając swój głód.

3. Pogódź się z jedzeniem – Udziel sobie pozwolenia na jedzenie. Jest ci ono potrzebne do przetrwania i do szczęścia. Jest ci potrzebne jedzenie zdrowe i jedzenie dla przyjemności. Chcesz się pozbyć obsesji na punkcie jedzenia i swojej wagi. Jedz to co lubisz, kiedy masz na to ochotę i skoncentruj się wtedy właśnie na jedzeniu. Myśl o jedzeniu kiedy jesz, a masz sporą szanse nie myśleć o nim później.

4. Postaw się policjantowi żywieniowemu – Komu? No temu głosikowi w twojej głowie który mówi: „Zjadłeś za duży obiad nie jesz dzisiaj kolacji”, albo: Zjadłeś czekoladę? To teraz czas na dietę.”. To ten gość który przekonuje cię że jesteś ok jak jesz zgodnie z dietą i nie ok jak ją łamiesz. Łamiemy dietę z kilku ważnych powodów. Pierwszy – jesteśmy na niej głodni, organizm potrzebuje kalorii żeby funkcjonować. Drugi – boimy się że będziemy głodni bo stosowaliśmy głodówki, jest to uzasadniony strach. Trzeci – zaspokajamy za pomocą jedzenia głód emocjonalny, nie jest to fajne ale póki co działa i dobrze że działa. Inni ludzie piją, biorą narkotyki, biją żony i dzieci, wyładowują się na pracownikach, wieszają się na sznurku. Głód emocjonalny to poważna sprawa. Nie da się go zignorować. Wniosek: jedzenie nie jest czymś złym. Nie czyni z nas nikogo złego. Póki będziemy się za nie karać podporządkowując się policjantowi żywieniowemu będziemy potrzebować jedzenia do poradzenia sobie z byciem złym. Czas przerwać to zamknięte koło i powiedzieć nie policjantowi żywieniowemu: Mogę jeść to co chce kiedy jestem głody. Spadaj!

5. Poczuj sytość – Jedząc sprawdzaj czy już jesteś najedzony i przestań jeść kiedy będziesz. Czy już poczułeś ten strach że będziesz musiał przestać jeść? Nie martw się, masz przestać jeść jak będziesz syty, nie wcześniej. Na początku jest to dość trudne. W końcu przez lata uczyliśmy się ignorować sygnały wysyłane przez organizm. Jedliśmy żeby mama się cieszyła, żeby Pani w przedszkolu nie nakrzyczała. Żeby żona się dobrze poczuła. Potem jedliśmy bo to była jedna z niewielu przyjemności w życiu. Jedliśmy jednocześnie załatwiając ważne sprawy, bo nie ma czasu. Koniec z tym. Chcesz poczuć przyjemną sytość, skoncentruj się na jedzeniu i jedz powoli oczekując uczucia sytości. Dzięki temu potem spokojnie skoncentrujesz się na reszcie swojego życia.
6. Odkryj czynnik zadowolenia – Jedz to na co masz ochotę i ciesz się tym. Delektuj się tym. Skoncentruj się na tej przyjemności. Myśl tylko o tym jakie to fajne, a w końcu poczujesz sytość i zapragniesz robić coś innego niż jeść.
7. Radź sobie z emocjami bez jedzenia – Łatwo powiedzieć co? Samotność. Niepokój. Nuda. Złość. Jedzenie tak naprawdę nie pomaga. Dlatego potrzebujemy go tak dużo, bo tak naprawdę nie zmienia tych stanów. Odciąga tylko uwagę. Jest rozpaczliwą ochroną przed życiem. Tylko że jak go używasz to potem jeszcze trzeba poradzić sobie z przejedzeniem. Sprawdź jakie potrzeby zaspokajasz zanim coś zjesz i pracuj nad tym aby zaspokoić je inaczej. Nie napiszę tu jak, temat rzeka. Napiszę tylko że nie przed tobą pierwszym ta droga, zostań tym któremu się udało. Powodzenia.
8. Szanuj swoje ciało – Zaakceptuj je takie jak jest. Nie każdy ma 180cm wzrostu. Nie każdy poczuje się komfortowo w razmiarze 32. Jedzenie intuicyjne sprawi że pogodzisz się z własnym ciałem, pozbędziesz się nadwagi i obsesji na punkcie jedzenia. Nie pogodzisz się z nim jeżeli będziemy nadal upierać się przy nienaturalnie chudej sylwetce. Sprawa jest prosta, tak długo jak długo będziesz próbować skatować swoje ciało ono będzie ci odpłacać obsesją na punkcie jedzenia i panicznymi napadami jedzenia. Chcesz mieć święty spokój, daj swojemu ciału święty spokój.
9. Ćwicz – poczuj różnicę – Być może w tej chwili nienawidzisz aktywności fizycznej. Nic dziwnego. Jeżeli do tej pory zawsze wiązała się ona z dietą i głodówką to masz prawo. Czas podejść do tego inaczej. Znajdź jakąś formę ruchu – niekoniecznie sportu która sprawi ci przyjemność. Spacery? Rower? Zakupy? Basen? Wykorzystuj okazje do ruchy. Schody zamiast windy? Sprzątanie. Ruch jest ci potrzebny aby czuć się dobrze w swoim ciele, niezależnie od tego ile ważysz. Niech to będzie twoją motywacją. Tylko nie przesadzaj, to ma być dla ciebie przyjemność. Im bardziej będziesz się zmuszać, tym szybciej stracisz motywacje. Lepiej zainwestować energie w znalezienie czegoś co NAPRAWDĘ sprawi ci przyjemność lub chociaż nie zrobi różnicy.
10. Szanuj zdrowie – łagodne odżywianie – Jak już pogodzisz się z jedzeniem. Uwierzysz sobie że możesz jeść to co chcesz. Włącz do swojej diety potrawy smaczne i zdrowe. Zdrowe jedzenie ma wszystkie smaki, zapachy i kolory. Jest z czego wybierać. Próbuj nowych rzeczy i jednocześnie delektuj się starymi nawet jak są niezdrowe. Twój organizm jest mądry, jak przekonasz go że nie będziesz się głodzić i on przestanie walczyć o kalorie zasmakują ci rzeczy które zawierają ważne składniki odżywcze. Tak to działa.

Chcesz dowodów? W książce jest sporo historii z szczęśliwym zakończeniem. Polecam.

Olivia Fox Cabane

Chciałabym dzisiaj przedstawić tym z was którzy jej jeszcze nie było Olivie Fox Cabane.
Jest to moja osobista bohaterka, która pokazuje że aby być człowiekiem charyzmatycznym nie wystarczy samemu być fascynującym, potrzeba jeszcze pokazać innym ich wyjątkowość.

Chcesz sprawdzić co nauka wie o charyzmie?
Polecam wykład Olivii. Jest pełen ciekawych historii, wyników badań i przydatnych wskazówek:

Dla tych którzy już obejrzeli krótkie podsumowanie.

Charyzma ma trzy składniki:

– OBECNOŚĆ – Jeżeli twój rozmówca zauważy, że myślisz o czymś innym, a zostaniesz odebrany niepozytywnie. Okazuje się że masze mózgi radzą sobie świetnie z wychwytywaniem tego. Wystarczy pokazać że odpływamy na 17 milisekund, aby mózg rozmówcy to zauważył i przekazał do świadomości w postaci „wrażenia”. A jak ułatwić sobie bycie obecnym? Na przykład koncentrując się na czymkolwiek w zasięgu widzenia, to przełączy twój umysł na tu i teraz.

– WŁADZA – Szukamy oznak władzy u naszych rozmówców. Jakich? Np. oznak bogactwa, statusu społecznego, analizujemy też języka ciała. Na przykład ile nasz rozmówca zajmuje przestrzeni. Jeżeli przyjmiemy postawę władzy, przekonamy o niej nie tylko innych, ale też siebie. Nasze ciało uwolni chemiczną reakcje związaną z pewnością siebie, co jeszcze ułatwi nam sprawę.

– CIEPŁO – Czyli komunikat o tym jak dużo władzy którą mamy wykorzystamy na rzecz odbiorcy. Olivia twierdzi że nie da się go udawać. Nasz mózg jest mistrzem w wychwytywaniu sygnałów ciepła od innych. Dla nas – zwierząt stadnych jest to krytyczne dla przetrwania. Bądźmy więc autentycznie ciepli dla siebie nawzajem.

Uśmiech

dzieckosieusmiechaNie tylko śmiech to zdrowie. Uśmiech też. Oczywiście mamy na to badania 🙂

1. Amerykańscy naukowcy sprawdzili jak wpływają różne rodzaje uśmiechu na stres. W tym celu polecili badanym wykonywać stresującą dla nich czynność i jednocześnie się uśmiechać. Różnie, całą twarzą i tylko ustami. Naturalnie i sztucznie (tylko fizycznie). Okazało się że każdy rodzaj uśmiechu nawet najbardziej wymuszony obniża tętno, czyli obniża poziom stresu. Źródło.

2. Sprawdzono też jaki uśmiech ma związek z atrakcyjnością. Pokazano zdjęcia tych samych osób uśmiechniętych lub nie sporej grupie statystycznej. Która wersja była uznana za bardziej atrakcyjną. Myślę że odpowiedź jest oczywista. Wiemy też czemu. Sprawdzono co się dzieje w mózgu osoby obserwującej uśmiech. Okazuje się że aktywuje się ośrodek nagrody, Uśmiechając się więc nagradzamy odbiorców, nawet jeżeli uśmiechamy się ze zdjęcia Źródło.

3. Ciekawym badaniem było też porównanie ile żyli gracze którzy mieli szersze uśmiechy na kartach bejsbolowych. Okazało się że ci którzy mieli szerokie uśmiechy żyli około 6 lat dłużej. Źródło.

Co mi więc pozostało poza 🙂

Kto zabrał mój ser

whomovedmycheeseOd jakiegoś czasu jestem zafascynowana poradnikami w formie powieści. Jest to stara metoda. Na kilka stuleci zapomnieliśmy o niej, a przynajmniej zdegradowaliśmy ją metody stosowanej wyłącznie u bardzo małych dzieci. Kiedyś baśnie, królowały przy domowych ogniskach, a z ich dobrodziejstw korzystali wszyscy. Współcześnie dowiedzieliśmy się, że ludzki mózg tym więcej zapamięta im bardziej targają nim emocje. A jak tu się emocjonować przy tabelkach. Tak wiem, są tabelki z ratami kredytu, albo potrąceniami z wypłaty… ale większość tabelek i wykresów aż tak nas nie kręci. A dobre historie, bohaterzy których lubimy lub nas denerwują nie tylko uprzyjemniają przyswajanie wiedzy ale też je zwiększają.

Dzisiaj opowiem wam o jednej z takich historii. Nosi tytuł „Kto zabrał mój ser”(Johnson Spencer). Jest to krótka opowieść o myszkach i ludzikach (wyjątkowo tej samej wielkości), które mieszkają w labiryncie i pewnego dnia… nie zdradzę wam fabuły. Przeczytanie lub przesłuchanie książki zajmuje zaledwie godzinę. Jest utrzymana w konwencji bajki. Trzyma w napięciu. Pokazuje poprzez postawy bohaterów, jak różnie można podchodzić do zmiany i jak duże ma nasza postawa wobec niej. Sięgam po nią, kiedy mam zły humor. Zawsze stawia mnie na nogi. Przypomina mi, że to co się na pierwszy rzut oka wydaje tragedią, większą lub mniejszą jest często tylko odskocznią do lepszego życia.
Kiedyś w firmie w której pracowałam zwolniono 7 osób. Atmosfera była grobowa. Po jakimś czasie zaczęły dochodzić informacje od tych osób. Okazało się, że wszyscy znaleźli pracę która im się bardziej podobała i była lepiej płatna. Nie mogłam w to uwierzyć, naprawdę wszystkie 7 osób.

Podsumowując świetna książka. Banalnie lekka i mądra. Polecam

Na deser dwie prawdy, które jeden z bohaterów próbuje przekazać koledze:

kto zabral moj ser cytat 2 kto zabral moj ser cytat 2

Rewolucje

ewolucjaMoje życie jest historią o rewolucjach. Urodziłam się w wielopokoleniowej rodzinie, w małej wsi. W domu pełnym babć i dziadków. Zanim skończyłam 5 lat wszyscy niestety odeszli, a u mnie wykryto wadę serca. Był to bardzo trudny czas dla mojej mamy. Nie było łatwo o zabieg. Oczekiwanie miało wynosić kolejne 5 lat. Mogłam w tym czasie umrzeć. Jednak dzięki determinacji mojej mamy udało się przeprowadzić operację w ciągu roku. Pojechałam na nią do Warszawy. Spędziłam w szpitalu kilka tygodni. Mama została w domu, bo nie było jej stać na hotel w Warszawie. Wyjechałam jako otwarta i wesoła mała dziewczynka. Wróciłam jako twarda i uparta młoda kobieta. To była pierwsza rewolucja w moim życiu.

Czasem zastanawiam się czy historie wszystkich współczesnych ludzi są tak usiane rewolucjami jak moja. Naszych przodków na pewno nie były. Rodzili się i umierali w tych samym domach. Pracowali na roli przez całe życie. Nie mieli możliwości, wzięcia rozwodu, przeprowadzki, zmiany zawodu. My mamy. Nasze życia są ciekawsze. Przyjemniejsze. Wygodniejsze. Z drugiej strony usiane niepewnością i całkiem nowymi rodzajami stresu.
A przecież nasze mózgi kształtowały inne wyzwania, bardziej podobne do wyzwań naszych przodków: praca ma roli, polowania, zbieractwo. Czy to nie stąd fala nałogów, depresji i samobójstw? I czy to sytuacja bez wyjścia?

Na szczęście mózg ludzki przede wszystkim nauczył się dostosowywać do zmieniających się warunków. Trzeba mu tylko trochę pomóc i nakierować jego genialną możliwość dostosowania na właściwe tory. Ja znalazłam dwa narzędzia, które to umożliwiają.
Pierwszym jest coaching, który poprzez rozmowę wydobywa kreatywność i najwyższy potencjał ludzi i zespołów. Drugim jest Scrum, który korzysta z coachingu i daje ramy do stworzenia środowiska optymalnego do wytwarzania konkretnego produktu przez konkretnych ludzi.
Tymi dwoma narzędziami zajmuje się zawodowo. Staram się pomagać ludziom z nich korzystać, pomagam im zmieniać się dokładnie tak jak sobie tego życzą i tworzyć genialne środowiska pracy. O Scrumie, coachingu i o naszych genialnych ludzkich mózgach będę czasem tu pisać.